| 70 rocznica zakończenia kampanii wrześniowej |
|
| Wpisany przez mgr Waldemar Wachowski |
| poniedziałek, 05 października 2009 22:25 |
|
COPYRIGHT BY W2 GLORIA VICTIS - CHWAŁA ZWYCIĘŻONYM Ostatni rozkaz generała Kleeberga do żołnierzy SGO "Polesie" pomimo demoralizacji - zebrałem Was pod swoją komendą, by walczyć do końca. i walczyliśmy dalej, najpierw z bolszewikami, następnie w 5-dniowej bitwie pod Serokomlą z Niemcami. a tylko rozleje krew żołnierską, która jeszcze przydać się może. - każąc zaprzestać dalszej bezcelowej walki, by nie przelewać krwi żołnierskiej nadaremnie. Dziękuję Wam za Wasze męstwo i Waszą Karność, wiem, że staniecie, gdy będziecie potrzebni. Dziś obchodzimy 70 rocznicę zakończenia pierwszej kampanii II Wojny Światowej, tzw. wojny obronnej Polski. Batalia zaczęła się 1 września 1939 o 4:40, gdy bez wypowiedzenia wojny, wojska niemieckie, zgodnie z planem "Fall Weiss'', uderzyły na Polskę na całej długości polsko-niemieckiej granicy oraz z terytorium Moraw i Słowacji - łączna długość frontu wyniosła ok. 1600 km. Postawiło to Polskę w niekorzystnym położeniu strategicznym. Prezydent RP I. Mościcki wydał odezwę, w której, po oświadczeniu o niesprowokowanej agresji Niemiec przeciwko Polsce, wezwał naród do obrony wolności i niepodległości kraju.
Założeniem "Fall Weiss" było okrążenie i zniszczenie Wojska Polskiego na zachód od linii Wisły nie później niż w czternastym dniu. Wobec oporu wojska polskiego cel nie został zrealizowany ze względu na przegrupowanie jednostek polskich poza oskrzydlające uderzenia niemieckich jednostek pancernych i zmotoryzowanych. Rozstrzygającym dla rezultatu kampanii stało się uderzenie Armii Czerwonej. Atak lądowy był wspomagany nalotami bombowymi na cywilne obiekty, węzły komunikacyjne i zakłady przemysłowe. Jednocześnie, w dniu 1 września 1939, rząd ZSRR wyraził zgodę na korzystanie przez Niemców z radiostacji w białoruskim Mińsku, aby naprowadzac niemieckich pilotów na cele w Polsce. Pierwszym polskim miastem, na które spadły niemieckie bomby był niebroniony, bez znaczenia strategicznego Wieluń. Nalot przeprowadzono 1 wrzesnia o 4:40. Liczba ofiar przekroczyła 1100 osób.
O świcie 1 września lotnictwo niemieckie atakowało Gdynię, Puck i Hel. Intensywne bombardowania dotknęły rejon południowej Wielkopolski i Górnego Śląska, Tczew, Częstochowę, Kraków oraz leżące w głębi kraju Grodno. Niemieckie naloty na Warszawę, dokonywane z Prus Wschodnich, zostały w pierwszych dniach września udaremnione przez lotnictwo polskie. Jednak symbolem ataku Niemiec stało się uderzenie na polską składnicę wojskową Westerplatte w Wolnym Mieście Gdańsku, rozpoczęte o godzinie 4:45 strzałami pancernika "Schleswig-Holstein", który z wpłynął do portu w Gdańsku z kurtuazyjną wizytą kilka dni wcześniej.
205 polskich żołnierzy i cywilnych pracowników pod dowództwem mjr. H. Sucharskiego i jego zastępcy kpt. F. Dąbrowskiego, broniło się siedem dni, przed siłami liczącymi 3,4 tys. żołnierzy, wspomaganych artylerią polową i z pancernika "Schleswig-Holstein" oraz atakami powietrznymi. Westerplatte skapitulowało 7 września, ale przez ten czas było przykładem bohaterstwa i zachęcało do dalszej walki cały kraj. Symbolicznym wydarzeniem z pierwszych dni wojny była obrona Poczty Polskiej w Gdańsku. Poczta została zdobyta po 14 godzinach zaciekłych walk, a jej obrońcy rozstrzelani. Już 1 września 1939 Niemcy aresztowali w Gdańsku pierwszych 250 Polaków, których umieszczono w utworzonym 2 września 1939 obozie koncentracyjnym Stutthof.
W dniach 1-3 września toczyła się tzw. bitwa graniczna na północnym Mazowszu, Pomorzu, nad Wartą oraz na Śląsku i Podhalu. Wojska niemieckie, stosując doktrynę Blitzkriegu (wojny błyskawicznej), skoncentrowały jednostki pancerne i zmotoryzowane na głównych kierunkach uderzeń. Wykorzystując element zaskoczenia i ogromną przewagę techniczną, rozbiły część jednostek polskich, a pozostałe zmusiły do wycofania. Mimo zaciętego oporu, już w pierwszych dniach września udało się Niemcom przełamać polskie linie obronne i zająć Kujawy, część Wielkopolski i Śląsk. Jednocześnie rozpoczyna się zorganizowany i zaplanowany niemiecki mord na ludności cywilnej, w tym zwłaszcza na polskich elitach z ziem zachodnich Rzeczypospolitej, dokonywany przez Selbstschutz (oddziały dywersyjne rekrutujące się z niemieckiej ludności zamieszkałej w Polsce) i oddziały policji bezpieczeństwa (tzw. Einsatzgruppen). W wyniku bombardowania niemieckiego lotnictwa zatopiono dwa największe okręty polskiej Marynarki Wojennej – stawiacz min ORP „Gryf” i niszczyciel ORP „Wicher”. Działania przeciwko Niemcom na Bałtyku prowadzą nadal m.in. polskie okręty podwodne: ORP „Orzeł”, ORP „Sęp”, ORP „Ryś”, ORP „Wilk”, ORP „Żbik”. Są one jednak nieskuteczne. W niekorzystnej sytuacji strategicznej oraz pod groźbą okrążenia sił polskich podjęto 3 września decyzję o wycofaniu jednostek polskich z Pomorza. Wycofujące się przez Bydgoszcz oddziały Armii "Pomorze" zostały ostrzelane przez oddziały dywersantów niemieckich i bydgoskich Niemców, podczas wydarzeń tzw. krwawej niedzieli w Bydgoszczy. Armia "Pomorze" w dniu 5 września wycofała się ostatecznie z rejonu Pomorza w kierunku południowym. W efekcie Prusy Wschodnie uzyskały łączność terytorialną z Rzeszą. Tymczasem w południowo-wschodniej Polsce Niemcy wbili sie klinem pomiędzy Armię "Łódź" i Armię "Kraków", dokonując głębokiego wyłomu w linii frontu zakończonego starciem w bitwie pod Mokrą , w której Polacy zniszczyli ok. 150!!! niemieckich czołgów i samochodów pancernych. Mimo taktycznego zwycięstwa Armia "Łódź" wycofała swoje główne siły za linię Warty. Wycofanie przyśpieszyła utrata styczności z sąsiednią Armią "Kraków". Niemieckie bombowce bombardują Sulejów, w którym nie stacjonują polskie jednostki wojskowe, gdzie ginie około 700 osób, miasto zostaje zniszczone w 70 proc. Na lądzie niemieccy żołnierze popełniają mordy na ludności cywilnej Częstochowy (ok. 100 osób) i Sieradza (200 osób). W nocy z 3 na 4 września oddziały ułanów dokonują ostatniego z serii polskich wypadów na teren Prus Wschodnich (w rejonie Mieruksen, obecnych Mieruniszek). Działania te nie miały większego znaczenia wojskowego, dodawały jednak otuchy polskiemu społeczeństwu. Obszernie pisała o nich ówczesna prasa. Armia "Kraków" zajmowała pozycje obronne w rejonie Górnego Śląska i Krakowa. Nasilająca się przewaga sił niemieckich oraz uporczywe ataki dywersantów wymusiły odwrót ze Śląska. Decyzję podjęto już 2 września. Zgoda Naczelnego Wodza na odwrót w drugim dniu wojny Armii "Kraków" z ufortyfikowanych pozycji na Górnym Śląsku jest obecnie krytykowana przez historyków wojskowości. Armia "Kraków" nie zlikwidowała zagrożenia okrążeniem przez niemieckie jednostki zmechanizowane oraz odsłoniła trwającą koncentrację zapasowej Armii "Prusy" wobec niemieckiego natarcia. Ubezpieczając wycofanie, jednostka legendarnego płk. S. Maczka walczy pod Jordanowem z niemieckim korpusem pancernym, niszcząc 50 niemieckich pojazdów pancernych. Niemcy wkroczyli do Bydgoszczy. Rozpoczęli kilkudniowe, masowe rozstrzeliwania Polaków (ok. 1600 ofiar) w odwecie za stłumienie dywersji w tym mieście. Po rozbiciu Armii "Prusy" Dowództwo WP utraciło możliwość wykonania planowanego przeciwuderzenia na głównym kierunku natarcia Wehrmachtu – z Wrocławia na Warszawę. Z kolei porażki pod Piotrkowem i Tomaszowem Mazowieckim otworzyły już 6 września dywizjom pancernym Wehrmachtu drogę na Warszawę szosą piotrkowską. Niemcy, po pokonaniu Armii "Łódź" nad Wartą, odrzucili ją w kierunku wschodnim, w rejon działania Armii "Poznań" i Armii "Pomorze'. W tym samym czasie odrzucono Armię "Modlin" na linię Wisły, co zagroziło odcięciem Armii "Pomorze" i Armii "Poznań" od reszty sił polskich. W tej sytuacji marszałek Edward Rydz-Śmigły, który 6 września 1939 przeniósł sztab z Warszawy do Brześcia, wydał rozkaz generalnego odwrotu za linię Wisły i Sanu. Zagrożoną Warszawę opuścili prezydent RP, Rząd oraz przedstawicielstwa dyplomatyczne akredytowane przy rządzie RP, udając się do Łucka. Naczelny Wódz Wojska Polskiego marsz. Śmigły-Rydz przeniósł swoją kwaterę do Brześcia nad Bugiem. W celu uniemożliwienia realizacji tego planu, niemieckie siły rozpoczęły ofensywę oskrzydlenia Warszawy od północnego i południowego zachodu. 8 września niemiecki korpus pancerny zaatakował z rejonu Góry Kalwarii i zajął przyczółek w południowo-zachodniej części Warszawy (Ochota i Wola). Rozpoczęło się niemieckie oblężenie stolicy Polski. 8 września niemieckia piechota dokonała zbrodni pod Ciepielowem. Rozstrzelano około 300 polskich jeńców.
W tym czasie skomplikowała się sytuacja strategiczna na południu Polski. Armia "Kraków", wycofująca się ze Śląska i Krakowa w na Lublin, została wyprzedzona i zagrożona odcięciem od rzeki San, poprzez atakujących ze Słowacji Niemców. Do 9 września Dowództwo WP chcąc uniknąć okrążenia podjęło decyzję o odwrocie sił polskich na południowy wschód kraju – z zamiarem stworzenia tzw. przedmościa rumuńskiego, przez które miano wycofywać się ku granicy z Węgrami i Rumunią.
Tymczasem odparto atak niemiecki na Warszawę w rejonie Woli i Ochoty. Napastnicy ponieśli duże straty. Ludowy komisarz spraw zagranicznych W. Mołotow już pogratulował ambasadorowi niemieckiemu w Moskwie, von Schulenburgowi rzekomego zajęcia Warszawy (ogłoszonego już przez hitlerowską propagandę) i obiecał bliską interwencję Związku Sowieckiego. Nasi ,,alianci" - Francja i Wielka Brytania wypowiedzieli wojnę III Rzeszy 3 września. Oczywiście na szczeblu dyplomatycznym. Do 12 września 1939 siły francuskie na granicy z Niemcami zostały zwiększone do 36 dywizji. W tym czasie, po stronie niemieckiej, na tym samym odcinku znajdowało się 12 dywizji piechoty, w tym 5 rezerwowych. Niemcy nie posiadali w tym momencie dywizji pancernej ani zmotoryzowanej oraz ani jednego batalionu czołgów – wszystkie zaangażowane były w Polsce. W konsekwencji oznaczało to w dniu 12 września co najmniej trzykrotną przewagę armii francuskiej. 7 września Francuzi po przekroczeniu granicy w Saarze przystąpili do oczyszczania przedpola i zdobywania dojść do niemieckiej głównej pozycji obrony - Linii Zygfryda, przy faktycznym braku oporu niemieckiego i ewakuacji przez Niemców ludności cywilnej z Saary. Termin głównego uderzenia określono – zgodnie z polsko-francuską konwencją wojskową – na piętnasty dzień od rozpoczęcia mobilizacji francuskiej tzn. 17 września. Do tej chwili Francja zmobilizowała na kontynencie 70 dywizji. 12 września 1939 odbyło się posiedzenie francusko-brytyjskiej Rady Wojennej. W konsekwencji dyskusji podjęto decyzję o "maksymalnym zmobilizowaniu środków oraz ograniczeniu działań powietrznych nad Niemcami w celu minimalizacji niemieckiego odwetu" !!!. Oznaczało to w praktyce wstrzymanie wszystkich działań ofensywnych armii francuskiej i złamanie zobowiązań sojuszniczych wobec Polski. Ambasadorowie Rzeczypospolitej w Wielkiej Brytanii – Edward Raczyński i we Francji – Juliusz Łukasiewicz bezskutecznie próbowali wpłynąć na wykonanie zobowiązań krajów sojuszniczych. Na założeniu ofensywy sojuszniczej w piętnastym dniu od rozpoczęcia francuskiej mobilizacji oparty był plan obrony "Z" i strategia obrony terytorium Polski marszałka Edwarda Rydza-Śmigłego. Do końca działań wojennych w Polsce III Rzesza przerzuciła z frontu polskiego 1!!! pełną dywizję i kilka mniejszych jednostek. Był to jedyny okres, gdy alianci na froncie zachodnim, dzięki Wojsku Polskiemu posiadali przewagę liczebną nad Niemcami . Okres ten został całkowicie niewykorzystany, co było podstawową przyczyną klęski wojsk francusko-brytyjskich w roku 1940. Brak interwencji militarnej Brytyjczyków i Francuzów umożliwił siłom niemieckim i (od 17 września 1939) sowieckim pokonanie wojsk polskich i rozbiór państwa polskiego. Jednocześnie Francuska Partia Komunistyczna po zawarciu paktu Ribbentrop-Mołotow rozpoczęła kampanię antywojenną, posuwając się do wzywania żołnierzy francuskich do dezercji. Deputowani FPK głosowali 2 września przeciw kredytom wojennym. Propaganda FPK nie pozostała bez skutku na morale armii francuskiej i postawę żołnierzy. Gen. T. Kutrzeba planował atak już 4-5 września podczas niemieckiego natarcia na linię rzek Warta i Widawka na pozycje Armii "Łódź". Wobec braku zgody Naczelnego Wodza pozycja obronna Armii "Łódź" została przełamana, zaś generał Kutrzeba podtrzymał swoją propozycję zwrotu zaczepnego wobec wojsk niemieckich zmierzających bez istotnej osłony z lewej strony w kierunku Warszawy. Do powodzenia operacji w początkowej fazie ataku według planów gen. Kutrzeby, miał się przyczynić także czynnik psychologiczny, czyli chęć do walki z wrogiem żołnierzy Armii "Poznań", która dotychczas tylko się wycofywała. 8 września gen. T. Kutrzeba otrzymał zgodę na rozpoczęcie ofensywy siłami Armii "Poznań" i "Pomorze". Jednak wg decyzji Naczelnego Wodza o konsultowaniu z nim każdej decyzji oraz braku koordynacji pomiędzy Armią "Poznań", "Pomorze", wycofującej się północnej grupy Armii "Łódź" i załogą obrony Warszawy rozstrzygnięcie bitwy nad Bzurą, rozpoczętej rankiem 9 września wcale nie miało zakończyć się zgodnie z planem gen. T. Kutrzeby Początkowo, atak przyniósł sukces, nacierające na Warszawę siły niemieckie zostały zaskoczone atakiem i wstrzymały działania zmierzające do zaatakowania stolicy Polski. Wkrótce jednak przybyły w rejon walk dodatkowe odwody sił niemieckich, w tym liczne jednostki pancerne oraz lotnictwo. Na polu bitwy pojawił się Adolf Hitler, aby w krytycznym momencie kampanii osobiście zagrzewać do walki swoich żołnierzy i oficerów.Przewaga niemiecka spowodowała wyczerpanie impetu polskiego kontruderzenia pomiędzy 12 a 13 września. W odwecie za heroiczną obronę Mogilna Niemcy mordują ponad 100 jego polskich mieszkańców. Uderzenie zgrupowania polskiego zmusiło Niemców do rewizji planów ofensywnych w centralnej Polsce, odwołania nad Bzurę wszystkich dostępnych jednostek pancernych i lekkich oraz sił Luftwaffe. Umożliwiło to w konsekwencji wycofanie wojsk polskich do południowo-wschodniej części Rzeczypospolitej, zgodnie z koncepcją Sztabu Głównego przewidującą zorganizowanie nowego obszaru obrony w oparciu o granicę z ZSRS i Rumunią, tzw. przedmościa rumuńskiego. Problemy z przepływem informacji na szczeblu dowodzenia, znaczne wyczerpanie żołnierzy (prowadzących czterodniowe walki bez odpoczynku), niedostatki w zaopatrzeniu i sprzęcie oraz coraz większe straty spowodowały, iż Naczelny Wódz wraz z gen. T. Kutrzebą podjęli decyzję o wstrzymaniu ofensywy polskiej i wycofaniu wojsk w kierunku Warszawy. 17 września Armie "Poznań" i "Pomorze" zrezygnowały z natarcia i rozpoczęły przebicie do Warszawy. Większość jednostek Armii "Poznań" i "Pomorze" znalazło się w okrążeniu na zachód od Bzury i zostało zmuszonych do poddania się. W nocy z 13 na 14 września na zgromadzonych na placu koszarowym w Zambrowie ok. 4 tys. polskich żołnierzy Niemcy wypuszczają tabun koni i strzelają z broni maszynowej. Od kul i w wyniku stratowania ginie ok. 200 żołnierzy polskich, a 100 jest rannych; na udzielenie im pomocy przez lekarza zgodzono się dopiero rano. 16 września Niemcy uderzając dalej na południe zamknęli w rejonie Chełma pierścień okrążenia wokół sił polskich, łącząc się z nacierającymi od południa własnymi wojskami . Dowództwo niemieckie zrealizowało tym samym plan okrążenia sił polskich znajdujących się pomiędzy Wisłą i Bugiem podwójnym frontem okrążenia. Jednocześnie jednostki niemieckie znajdujące się pod Lwowem miały uniemożliwić wycofywanie się sił polskich, którym udało by się przebić poza front okrążenia z zadaniem zorganizowania planowanej obrony (tzw. przedmościa rumuńskiego) w oparciu o sojuszniczą Rumunię i dostawy broni za pośrednictwem jej terytorium.
Tymczasem na północy padła przedostatnia polska reduta nad Bałtykiem. Na Kępie Oksywskiej znalazło się, dosłownie z dnia na dzień, w sumie ok. 9 tys. żołnierzy polskich oraz bardzo wielu cywilów. Niezwykle zażarte, nie mające sobie równych w kampanii wrześniowej walki piechoty trwały od 10 do 19 września. Na tak małym terenie i w tak krótkim okresie stoczono tam co najmniej 110 walk. Brak jakichkolwiek umocnień poza najprostszymi rowami strzeleckimi zaowocował niezwykle wysokimi stratami – zginęło ponad 2 tys. żołnierzy (nie licząc rannych) czyli aż 14% stanu walczących (dla porównania – pod Monte Cassino zginęło ok. 1200 Polaków). 19 września Oksywie poddało się wobec niemożności dalszego prowadzenia działań wojennych. Dowódca obrony płk S. Dąbek nie poddał się. Odebrał sobie życie oddając strzał w głowę. Bronił się nadal Hel.
Po dramatycznych dwudniowych walkach, w których wojska sowieckie straciły kilkadziesiąt czołgów i kilkuset żołnierzy, 20 września skończyła się obrona Grodna. W odwecie dokonano zbiorowych mordów na ludności polskiej i jeńcach wojennych. W trakcie walk o Pragę (Warszawa) zginął niemiecki gen. W. von Fritsch, były naczelny dowódca armii niemieckiej, najwyższy rangą niemiecki oficer poległy w czasie kampanii wrześniowej. W Warszawie, 27 września, została utworzona wojskowa organizacja konspiracyjna pod nazwą Służba Zwycięstwu Polski (przekształcona następnie w Związek Walki Zbrojnej i Armię Krajową). Na jej czele staje gen. M. Karaszewicz-Tokarzewski. Do 28 września broniła się Warszawa, do 29 września Modlin, 2 października broń złożyli obrońcy Helu. 6 października, po ostatniej bitwie kampanii – bitwie pod Kockiem złożyły broń oddziały Samodzielnej Grupy Operacyjnej "Polesie" gen. Franciszka Kleeberga. Dzień wcześniej Hitler przyjął w Alejach Ujazdowskich defiladę wojsk niemieckich w Warszawie. Przygotowany zamach na przywódcę III Rzeszy został odwołany.
Mieszkańcy obu okupowanych części państwa polskiego poddani zostali represjom przez okupantów. Jeszcze we wrześniu 1939 rozpoczęły działalność podporządkowane Rządowi RP na uchodźstwie struktury państwa podziemnego - Służba Zwycięstwu Polsce. Ciągłość państwowa Rzeczypospolitej Polskiej na arenie międzynarodowej, wbrew deklaracjom agresorów i okupantów, została zachowana. W okupowanym kraju odtworzono konspiracyjną administrację i podziemne Wojsko Polskie. ŹRÓDŁA: www.1wrzesnia39.pl Chciałem iść najpierw na południe - gdy to się stało niemożliwe - nieść pomoc Warszawie. Warszawa padła, nim doszliśmy. Mimo to nie straciliśmy nadziei |






.
